Poznajemy zabytki – z wizytą w kościele ewangelickim i pałacyku w Baranowicach
Autor: Oz@sp3 7 kwietnia 2016

Z okazji sprawdzianu szóstoklasistów uczniowie mieli dzień wolny, więc „Szkolne trampki” czyli członkowie koła turystyczno- artystycznego mogli wcześniej wyruszyć na wędrówkę. Tym razem celem był uroczy kościół znajdujący się przy ulicy Osińskiej.

Kościół ewangelicko- augsburski im. Zbawiciela w Żorach to jeden ze starszych zabytków w naszym mieście. Kamień węgielny pod budowę położono 12.08.1929 r. Budowę zakończono w 1931 r. Świątynia powstała w miejscu domu strzelniczego należącego do Bractwa Kurkowego. Parafia luterańska istnieje w Żorach już od 1562 r. W drugiej połowie XVI wieku większość mieszkańców miasta stanowili ewangelicy. Po drugiej wojnie światowej plebanię i kościół zajęła parafia rzymsko-katolicka, budynek szkolny zaś stał się własnością miasta. Po wielu usilnych staraniach, w 1950 roku, ewangelicy odzyskali swój kościół i plebanię, a w roku 1990 także budynek byłej szkoły ewangelickiej.

Obecnym administratorem parafii jest ksiądz Bartosz Cieślar, który oprowadzał nas po świątyni i zapoznał z jej historią.

Tuż obok kościoła znajduje się cmentarz, na którym pochowani są dawni właściciele pałacu w Baranowicach Emil von Durant de Senegas oraz jego żona Charlotta.

Po wyjściu z cmentarza zauważyliśmy kolejny kamienny krzyż przydrożny stojący u zbiegu ulic Osińskiej i Kościuszki – tuż obok stacji benzynowej Orlenu.

Pogoda dopisywała, więc ruszyliśmy do Baranowic, by zobaczyć siedzibę barona. Zaczęliśmy podziwiać uroki wiosny i cieszyć się wspaniałą pogodą na polach za Auchan. Humory dopisywały i chyba głośne salwy śmiechu sprowadziły na naszą drogę bryczkę zaprzęgniętą w dwa kare koniki. Właściciel postanowił nas zawieźć do celu. Jazda była wspaniała. Podczas drogi dziewczęta zaprzyjaźniły się z kundelkiem, którego nazwały Rysio.

Pałacyk w Baranowicach zrobił na nas przygnębiające wrażenie. Dowiedzieliśmy się, że do lat dziewięćdziesiątych w tym budynku mieściła się szkoła i mieszkali nauczyciele. Szkoda tego pięknego obiektu, który mógłby być miejscem rekreacji dla mieszkańców naszego miasta. Bardziej podobał nam się park, który również jest zaniedbany. Stare drzewa są jednak piękne, szczególnie w blaskach wiosennego słońca. W drodze powrotnej zobaczyliśmy gniazdo bocianie na kominie. Akurat nadleciała bociania parka, która wspaniale pozowała nam do zdjęć. Sensację wzbudziła łasiczka, która przebiegła nam drogę. Powoli wracaliśmy do Żor. Podziwialiśmy kwitnące forsycje, magnolie, ale zmęczenie coraz silnie dawało się we znaki. Pierwsze kroki skierowaliśmy do „Justy“. To tak dla ochłody.

Pierwsza wiosenna wyprawa była męcząca, ale niezwykle owocna.

Gabriela Steuer

Skip to content

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. W każdej chwili możesz zablokować lub ograniczyć umieszczanie plików cookies (ciasteczek) w Twoim urządzeniu zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej. Więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij